hd

Szybko, miło i przyjemnie
22/08/2008 09:02
W ostatnią niedzielę miałem okazję wracać z długiego weekendu. Trasa mojego powrotu do domu wiodła przez znienawidzoną przez miliony Polaków trasę nr 7. Popularna „siódemka” wiedzie nad Polski Bałtyk z Warszawy i jest jedną z najbardziej uczęszczanych tras - w szczególności w wakacje, kiedy to rzesze spragnionych słońca, woda i lasu Polaków ruszają nad Wybrzeże oraz Warmię i Mazury (a potem muszą jeszcze wrócić do domu). W planach ma to być trasa ekspresowa w całym swym majestacie dwupasmowa, również w części przebiegającej przez nasze województwo. Cóż to tylko plany na razie mamy 2 pasy tylko do Płońska i szumne zapowiedzi, że do 2012 roku siódemką będzie się mknęło. Niestety na tym koniec. Moja podróż z Trójmiasta tą trasą trwała ponad godzinę - bowiem już na wysokości Nowego Dworu Gdańskiego zorientowałem się, iż dalsza podróż tą drogą jest w zasadzie nie możliwa. W radiu jedynie zapowiedzi policji aby omijać wielki korek - kierując się notabene na Działdowo (w Rychnowie) a na trasie cały czas zastój od samego Gdańska - nie kończący się sznur aut. Postanowiłem zatem już wcześniej skierować się na Malbork omijając łukiem Elbląg oraz Ostródę, i przez malowniczą Iławę dotrzeć do domu. Rozpisałem się o moich perypetiach - a tak naprawdę chciałem napisać o kolei - bo o stanie Polskich dróg wiemy w zasadzie wszystko (specjalistów w tym względzie nie brakuje w przeciwieństwie do budowlańców). O ileż inaczej bowiem moja podróż mogłaby wyglądać gdybym wybrał za środek transportu wysłużone tory wiodące do Działdowa (trasa Gdynia - Warszawa) i wagony PKP. A propos trasa ta i węzeł w Działdowie dał Ziemi Działdowskiej przynależność do II Rzeczpospolitej bez plebiscytu na mocy Traktatu Wersalskiego. Do kolei mam szczególny sentyment. Mój pradziadek Tadeusz - był kolejarzem, dziadek Antoni - również kolejarzem i tata Witold jest również kolejarzem. Oglądałem więc kolej będąc dzieckiem - z równych perspektyw: kładki pieszej nad torami w Iłowie, dyżurki i kas na małej wiejskiej stacyjce, przedziału konduktorskiego i kabiny maszynistów, a nawet okna francuskiego TGV - Train à Grande Vitesse (pl. Pociąg o Wysokiej Prędkości). Bardzo chętnie podróżuje koleją - choć to coraz trudniejsze bo ilość połączeń kolejowych pozostaje ta sama lub się zmniejsza - a moje wymagania rosną. Jednak trasa Gdynia - Warszawa ma stać się (jak kilka innych w kraju) trasą szybkiej kolei. Zresztą na tą inwestycję przeznaczone zostały 2 duże granty z Funduszu Spójności. Modernizacja tej trasy sprawi, że można się po niej będzie poruszać szybko, miło i przyjemnie. Do tego szybkości osiągane przez składy wagonów z wychylnymi pudłami sprawią, iż podróż z Gdyni do Warszawy trwać będzie niewiele ponad 2 godziny! Z Działdowa do Warszawy dotrzemy w godzinę. A Elbląg i jego mieszkańcy poprzez bliskość Malborka mogą również na tym bardzo skorzystać. Plany te podobnie jak w przypadku „siódemki” mają zostać zrealizowane do 2012r. Czy nasz region zdoła wykorzystać możliwości płynące z posiadania takiej infrastruktury również w sposób gospodarczy? W każdym razie pozostaje dopingować GDDiA oraz PKP do zrealizowania tych planów w terminie nie tylko dlatego, że na wakacje Polakom będzie się podróżować bezpieczniej i przyjemniej.
skomentuj (3956)

Ubywa nas!
22/08/2008 08:54
W minionym 2007 roku Elbląg zamieszkiwało 126 710 osób. Niestety od kilku lat obserwujemy zjawisko spadku liczby mieszkańców miasta. W ciągu 10 lat (1999-2007) spadek ten wyniósł aż 3 398 osób. Przyrost naturalny w 2007 roku był również ujemny i wyniósł -0,46 proc. Prognozy demograficzne (w tym GUS) nie pozostawiają złudzeń. Czeka nas dalszy systematyczny wzrost długości życia i spadek przyrostu naturalnego. W 2030 r. 2 mln Polaków będzie miało więcej niż 80 lat. Niski przyrost naturalny bezpośrednio przekłada się na sytuację na rynku pracy oraz kondycję systemów emerytalnych a także na system opieki zdrowotnej. Ale mimo tych groźnych ekonomicznych skutków w strukturze ludności na politykę prorodzinną przeznacza się Polsce zaledwie 1,4 proc. PKB. Rząd Donalda (Tuska) pragnie zmierzyć się z problemem. Chciałby wydłużenia urlopu macierzyńskiego (do 26 tygodni przy jednym dziecku, 39 tygodni przy następnych), korzystniejszego naliczania składki emerytalnej płaconej przez pracodawcę osobom na urlopach rodzicielskich oraz zwolnienia rodziców powracających z urlopów macierzyńskich i wychowawczych ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przez trzy lata. Pojawiają się też ambitniejsze pomysły: wprowadzenia „tatusiowego” oraz zmuszenia mam do badań profilaktycznych w czasie ciąży (poprzez odbieranie zasiłku za urodzenie dziecka tzw. „becikowego” tym Paniom, które z badań nie będą korzystały). Nie mogę powiedzieć - pomysły te wstępnie mi się podobają. Jest jednak jedno „ale”. Rząd musi je wprowadzić - a potem rozwijać, wspierać i kontynuować. Bo czym jest urlop macierzyński na poziomie 26 tygodni? To niewiele ponad pół roku! I czym różni się pierwsze dziecko od kolejnego, iż to pierwsze dostaje mniej czasu własnej mamy aż o ponad 3 miesiące!!! I czy mama nie powinna również w czasie urlopu macierzyńskiego być wspierana przez Państwo i mieć możliwość pracowania w ZUS na własną emeryturę (dziś ten czas nie wlicza się jej do czasu pracy i należnych świadczeń emerytalnych). I czy fair jest stawiać przed rodzicami wymagania i straszyć ich odebraniem środków tak im potrzebnych na starcie po urodzeniu się dziecka, skoro są to zupełnie symboliczne wysokości (obecnie 1000 zł, postulowane było wprowadzenie becikowego w wysokości 3000 zł), a kolejki do lekarzy ginekologów w szpitalach powiatowych ustalane są na miesiąc albo dwa z góry! Czy nie jest na rękę rządzącym, iż gro Polaków zasiłki i inną pomoc odbiera w innych Państwach (na Wyspach i tam gdzie obecnie pracują) i czy ktoś myśli o tym jak zachęcić ich i ich dzieci do realnego powrotu? Jeśli Państwo chce wprowadzać politykę prorodzinną to niech będzie to zgrany, spójny, wieloletni i skonsultowany społecznie plan! Byłoby dobrze aby był on popierany przez wszystkie siły polityczne (choć z tym może być ciężko). Tylko w takim przypadku mamy szansę uchronić się przed ekonomicznymi skutkami obecnie zachodzących zmian. Nie jest jeszcze na to za późno - wystarczy brać dobry przykład od państw, które skutecznie sobie z tym radzą oraz być zdeterminowanym do wprowadzenia tych kosztownych decyzji.
skomentuj (1)

Rosja PRZYMUSI Gruzję do pokoju!
11/08/2008 22:24
Absurd tego sformułowania czujemy w pierwszym momencie i wśród większości normalnych ludzi budzi on osłupienie ale również przerażenie. Przypomina się 1968 i interwencja komunistów w Czechosłowacji. Wczoraj Czeczenia, dziś Gruzja - co będzie dalej? Dlaczego reakcja USA i UE jest tak apatyczna? Czemu Gruzini zostali w obliczu narodowej tragedii w zasadzie osamotnieni? Dlaczego Prezydent Gruzji doprowadził do eskalacji konfliktu? Czemu Rosja dała się uwikłać w ten konflikt? W dyplomacji jedno jest jasne choć tego nikt nie mówi wprost: mapa konfliktów nakłada się z mapą surowców i ich drogami transportu. Rosja realizuje od lat swoją ściśle określoną i jednolitą politykę (podobnie jak Niemcy) i dla realizacji swoich celów poświęcić może wszystko (USA zresztą też)- co pokazuje doskonale konflikt w Gruzji. Świat na naszych oczach kolejny raz się zmienia i to niestety w regionach najbardziej zapalnych w ostatnich latach: Kosowo (Bałkany) Gruzja (Republiki Kaukazkie). Czy kraje Europy środkowo - wschodniej staną wobec tego konfliktu zjednoczone czy też winny pozostać neutralne? Czy wpłynie to na stan Unii Europejskiej, dla której Gruzja zaryzykowała tak wiele? Dużo pytań - odpowiedzi przyniesie czas! Natomiast my musimy mieć świadomość jakiego mamy sąsiada. Województwo Warmińsko - Mazurskie pod tym względem jest wyjątkowe. Sąsiaduje bezpośrednio z granicą Rosji czyli z Obwodem Kaliningradzkim. Jaki arsenał Rosja trzyma na tym skrawku swego rozległego imperium - tego nie wiemy, możemy jedynie spekulować (takie rozważania można m.in. przeczytać na: http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11261). Natomiast fakty mówią jasno: Rosja może rozpocząć lekcje pokoju również w naszej okolicy: Białoruś, Litwa a może i Polska. Wszystko zależy od tego co dalej nakreśla plan…
skomentuj (5)

Biało czerwone - nasze barwy niezwyciężone
11/08/2008 22:19
Rozpoczęła się rywalizacja olimpijska. Kolejny raz staramy się z pełnym optymizmem podchodzić do występów naszych rodaków. Podobnie jak w przypadku zmagań piłkarzy na Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii nie zawsze jesteśmy z tych występów zadowoleni (podejrzewam, iż nie zmieni się to czasu gdy nie pojawi się w Polsce spójny system szkolenia dzieci i młodzieży w sporcie, którym dzieci mogłyby być objęte od wieku przedszkolnego do końca studiów, a trenerzy pracowali na normalnych, godnych i uregulowanych zasadach). Nasza duma narodowa w ten odświętny czas współczesnych zawodów wspierana jest głównie zaciekłym dopingiem oraz eksponowaniem naszych narodowych barw. Jesteśmy w tym bardzo sezonowi. W czasie tegorocznego urlopu miałem okazję odwiedzić z krótką wizytą Szwecję. Oprócz surowego wystroju domów, pięknych lasów i blond Szwedek - rzuca się w oczy widok masztów - kilku metrowych, białych, najczęściej zakończonych złotą lub srebrną iglicą, niemal w każdym przydomowym ogródku i na większości miejskich kamienic (o innych obserwacjach naszych północnych sąsiadów będzie jeszcze okazja napisać). Zwyczaj to coraz częstszy w Polsce, ale skala jest nie do porównania. U nas widać okresowość wywieszania flag, ale również małe zainteresowanie spełnianiem tego obowiązku, a maszty w ogródkach zastępuje się krasnalami. Ale Szwedzi nie tylko w tym są bardziej patriotyczni od Polaków. Doceniają swoją produkcję, wyroby i usługi. Wywieśmy flagę - 15 sierpnia i w każde kolejne święto narodowe, ale również zwróćmy uwagę na produkt, który wrzucamy do koszyka w sklepie. Może warto aby w koszyku znalazło się jak najwięcej produktów z polskim kodem rozpoczynającym się od cyfr 590 (http://www.kupujpolskie.pl/). A Polskim olimpijczykom pozostaje życzyć sukcesów!
skomentuj (0)

Godzina W - WOLNOśĆ
01/08/2008 17:40
Kilka aktualnych słów sprzed 64 lat: „POLACY! Walka zbrojna o wyzwolenie stolicy rozpoczęta! Delegat na Kraj - Wicepremier Rządu Rzeczpospolitej i Przewodniczący Rady Jedności Narodowej w porozumieniu z Dowódcą Armii Krajowej zdecydowali wystąpienie zbrojne w dniu 1.VIII. r. b. Trzy dni walki z okupantem przyniosły nam wielkie sukcesy taktyczne i moralne. Oddziały Armii Krajowej opanowały, łamiąc opór okupanta, większą część stolicy, wyzwalając jednocześnie w duszach Polaków entuzjazm dla walki i ufność jej powodzenie (…) Nie jedną przeszkodę napotkamy jeszcze na drodze do zupełnego wyzwolenia. Ale zespolone siły całego Narodu Polskiego (…) przezwyciężą je tak, jak łamią dziś opór okupanta na ulicach Warszawy. Masy ludu pracującego - chłopów, robotników i inteligencji walczą o POLSKĘ Demokratyczną, POLSKĘ sprawiedliwości społecznej, POLSKĘ ludzi pracy! NIECH ŻYJE POLSKA NIEPODLEGŁA” (z obwieszczenia wydanego 3 sierpnia 1944 r. w Warszawie). walka trwa...
skomentuj (1)

Wakacyjno - przedwakacyjny przegląg prasy.
01/08/2008 17:39
Jak już wspominałem kilka dni temu rozpocząłem urlop, a jest to dla mnie czas nie tylko odpoczynku, ale również nadrobienia zaległości w rzeczach, na które czasami na co dzień czasu nie starcza. M.in. do tych rzeczy zaliczyć można prasę. Stąd dziś mały przegląd najciekawszych rzeczy, które udało mi się wyszperać i godne są moim zdaniem polecenia. GŁOS DLA ŻYCIA - magazyn służby życiu (wydawany przez kilka polskich organizacji pozarządowych Pro Life) - numer 3 maj/czerwiec 2008 poświęcony jest w całości metodzie in vitro. To szczególnie ważny temat w kontekście dyskusji nad tą metodą i propozycji finansowania jej z budżetu państwa. Moją szczególną uwagę zwrócił jednak inny tekst poświęcony NaPro Technologii (natural procreative technology). Ta metoda bowiem z powodzeniem stosowana jest w Stanach Zjednoczonych (zwiększa szansę na potomstwo do 80% małżeństw z zaburzeniami płodności), jest to metoda naturalna - nie budzi więc wątpliwości natury etycznej i jest o niebo tańsza. Zainteresowanych odsyłam do ww. numeru i do autorki tekstu p. Marii Środoń - dyrektora wykonawczego Fundacji MaterCare Polska. BIULETYN EQUAL wydawany przez Fundację Fundusz Współpracy w numerze 2 /2008 przynosi wiele ciekawych artykułów wśród których na szczególną uwagę zasługują te poświęcone telepracy szczególnie dla osób niepełnosprawnych. Ta forma pracy, szczególnie korzystna i dla pracownika i dla pracodawcy, nadal nie znajduje w naszym kraju należytego miejsca, mimo wielu projektów realizowanych przez organizacje pozarządowe. Warto zapoznać się z tymi tekstami szczególnie jeśli chcielibyśmy poznać pozytywne aspekty takich przedsięwzięć i trudnościami, które można napotkać. Kolejny biuletyn FFW numer 2/2008 z lipca „M INNOWACYJNOŚĆ & MAINSTREAMING” przynosi sporo refleksji nad zarządzaniem projektami. Polecam w szczególności osobom zajmującym się zawodowo projektami. Wakacyjny numer POLITYKI NARODOWEJ (nr 2-3 lipiec - sierpień 2008) zajmuje się liberalizmem. Szczególnie przypadły mi do gustu 2 wywiady: z prof. Bogusławem Wolniewiczem oraz z prof. Jackiem Bartyzelem. Cały numer jednak jest bardzo bogaty w treść. Aby go nabyć watro podejść do Empiku albo wejść na www.politykanarodowa.pl . Natomiast w kolejnym letnim numerze MYŚL.PL polecam tekst dotyczący Alfreda Wellengera - endeka i działacza społecznego pochodzącego z Działdowa. Tekst autorstwa mojej skromnej osoby poświęcony jest życiu i działalności pierwszego honorowego obywatela Działdowa - ale przede wszystkim człowieka niezwykłego i zaangażowanego działającego na Mazurach w okresie międzywojennym. Przy tej okazji jeszcze raz pragnę podziękować rodzinie Pana Alfreda - za pomoc w przygotowaniu artykułu. Natomiast cały numer kwartalnika poświęcony jest roli gospodarki w ustroju państwa. Do dostania w salonach empiku i dobrych kioskach ruchu. Więcej o numerze na www.mysl.pl. I na zakończenie wczorajszy DZIENNIK (z 31 sierpnia 2008) i tekst autorstwa pisarza Włodzimierza Obojewskiego „Prowincja, tylko prowincja”. Przypadł mi do gustu bo jest pochwałą małomiasteczkowości i z jednym wyjątkiem jestem w stanie się pod nim podpisać. Autor bowiem bardzo trafnie identyfikuję atmosferę i sytuację małych oraz średnich miast (w Polsce wschodniej). Ale zauważając wielu „pozytywistycznych” bohaterów tych małych społeczności, uważa: „że ci właśnie ludzie nie do końca wymarli, jak mi się nie raz wydaje, kiedy włóczę się po warszawskim bruku. Że jednak są tacy, dla których nie liczy się tylko forsa, kariera i rozglądanie się, gdzie by tu komuś dokopać a samemu wspiąć się wyżej”. Bohaterowie nie do końca wymarli - ale jest im chyba coraz trudniej. Jak długo jeszcze starczy im sił ??? Pozdrawiam słonecznie z urlopu i życzę miłej lektury. Sławek Pszenny.
skomentuj (16132)
ksiega gosci

archiwum
Sierpień 2010
Lipiec 2010
Kwiecień 2010
Marzec 2010
Grudzień 2009
Listopad 2009
Pazdziernik 2009
Sierpień 2009
Lipiec 2009
Maj 2009
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Pazdziernik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
stopka