29/09/2008 09:55
Zalewani jesteśmy informacjami o wyborach - w tym tygodniu na rozkładówkach królują wybory na Białorusi (o ile można je nazwać wyborami). Oczywiście wielkim wydarzeniem są zbliżające wybory w USA (szczególnie w kontekście kryzysu ekonomicznego - choć o nim jeszcze zbyt mało wiemy).
Moja uwaga jednak skupiła się na przedterminowych wyborach parlamentarnych w Austrii.
Wybory te zwyciężyła Partia Socjaldemokratyczna przed Partią Ludową - takie są pierwsze, sondażowe wyniki. Jednak wyniki te są gorsze niż w porzednich wyborach. Za to zyskała prawicowa Austriacka Partia Wolności.
"Socjaldemokraci zdobyli jednak tylko 28,6 procent głosów. Jeszcze gorzej wypadła chadecja, która uzyskała 25,1 procent głosów. Żadne z wielkich ugrupowań nie osiągnęło 30-procentowego poparcia, co dla lewicy i chadecji jest najgorszym wynikiem w powojennej historii Austrii. W 2006 roku socjaldemokraci uzyskali 35 procent głosów, a chadecy 34 procent.
Faktycznym zwycięzcą dzisiejszych wyborów jest skrajnie prawicowa Austriacka Partia Wolności, która otwarcie lansowała w swojej kampanii eurosceptycyzm wykorzystując nastroje ksenofobiczne. Otrzymała aż 17,9 procent głosów i znalazła się na trzecim miejscu, zwiększając swój stan posiadania z roku 2006 aż o 6 punktów. Na drugie skrajnie prawicowe ugrupowanie, Sojusz na rzecz Przyszłości Austrii Joerga Haidera głosowało aż 11,9 procent wyborców, podczas gdy w roku 2006 - 7 procent. Austriacka partia Zielonych otrzymała tylko 10,5-proentowe poparcie." - donoszą depesze prasowe. Totalna katastrofa, czarny sen - to już komentarze, które gwałtownie się posypały.
Ogłoszenia oficjalnych wyników należy się spodziewać dopiero po 6 października, kiedy 10 procent wyborców nadeśle swoje głosy za pośrednictwem poczty. Ale już dziś możem powiedzieć - to kolejne Państwo w którym wygrywa: eurorealizm i polityka narodowa. O wygranej podobnych sił rok temu w Szwajcarii pisałem dla portalu prawy.pl (http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felieton&id=35162&subdz=). Wnioski nasuwają się same - to dobre informacje przed przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Może i w ławach Europejskiego Parlamentu zasiądzie więcej niż obecnie eurorealistów i ludzi myślących kategoriami "Europy Ojczyzn".
skomentuj (0)
09/09/2008 13:15
Urzędy skarbowe właśnie przekazują Organizacjom Pożytku Publicznego 1%. Obecnie mechanizm jest prosty i dość skuteczny. Ten rok jest pierwszym kiedy można było przekazać 1% bez większych komplikacji - wpisując w odpowiednim miejscu nazwę i odpowiedni numer. W naszym województwie 1% to blisko 7 mln złotych. Podatnicy z województwa warmińsko-mazurskiego przekazali organizacjom pożytku publicznego 6 977 584,60 zł. W roku poprzednim OPP dostały od nich 1 965 412,37 zł. Jest to więc duży i cieszący skok zainteresowania 1%.
Trud wpisania nazwy i numeru wybranej organizacji w druk PITa podjęło w naszym województwie 148 179 podatników. To ponad trzy razy więcej niż w 2007 roku, kiedy na podzielenie się swoim podatkiem zdecydowało się 45 814 podatników - donosi portal www.wim.ngo.pl. Ale jednocześnie nadal sporo jest podatników, którzy nie skorzystali z wpisania 1%.
Jednak największe moje zaciekawienie wzbudza liczba organizacji pożytku publicznego z województwa warmińsko-mazurskiego, które otrzymały 1% w zeznaniach za 2007 rok - 218, natomiast organizacje krajowe otrzymały z naszego województwa szczodry prezent a było ich 1 581. Już sama dysproporcja w cyfrach rodzi pewne refleksje. Mało jest organizacji lokalnych posiadających status Organizacji Pożytku Publicznego. Ponadto często organizacje duże posiadające jedynie oddziały na terenie naszego województwa, akcje jednego procenta prowadzą centralnie i wpisy z 1% trafiają na „centrale” a potem są dzielone (lub nie - bo słyszę różne opinie). Oba te zjawiska są dość mocno niepokojące. Pierwsze wskazuje, że procedury związane z pozyskanie statusu OPP są dość skomplikowane a korzyści dla lokalnych organizacji dość iluzoryczne - stąd niechęć do „bawienia” się w 1% w małych lokalnych środowiskach - co również przekłada się na wyniki 1%, który zostaje w naszym województwie. A co by nie mówić to sporo grosza - najczęściej wydawanego na bardzo potrzebne cele - w większości społeczne - warto więc byłoby o te środki walczyć by jak największa ich część zostawała w małych lokalnych społecznościach - w szczególności małych miasteczkach i wsiach. Czy to możliwe - pewnie tak, ale wymaga wysiłku. Drugie ze zjawisk jest jednak jeszcze bardziej smutne. Mało ogólnopolskich organizacji daje możliwość oddzielania się - posiadania własnej osobowości prawnej i samodzielności swoim oddziałom wojewódzkim, powiatowym i gminnych - nie chce przytaczać przykładów, chociaż znam sporo. Te „centrale” również rezerwują sobie przywilej rozdzielania 1% pozyskanego również nie małym wysiłkiem swoich „dołów”. Ale są również ogólnopolskie organizacje, które stać na duże kampanie reklamowe w mediach i prowadzące dość intensywne akcje. One również oczywiście mają prawo pozyskiwać 1% - ale cieszyłoby podwójnie gdyby w jakiejś formie wracały one na dół - do lokalnych społeczności (np. w formie programów lokalnych).
Można również zdopingować Elbląg - gdzie wielu sprawnym organizacjom pozarządowym nie udało się przegonić Olsztyna! Rozliczając się za rok 2006, największą łącznie kwotę na rzecz organizacji pożytku publicznego zadeklarowali podatnicy z terenu działania Urzędu Skarbowego w Elblągu - 347 179,36 zł, natomiast za 2007 rok podatnicy z terenu działania Urzędu Skarbowego w Olsztynie - 2 569 442,44 zł.
Najbardziej świadomi i najczęściej korzystający z 1% są podatnicy w dużych miastach. Najwięcej podatników, którzy skorzystali z możliwości przekazania 1%, rozliczało się w Urzędzie Skarbowym w Olsztynie: za rok 2006 było to 16 525 podatników, za 2007 - 47 219.
Wszystkie te dane jednak dopingują nas aby w przyszłym roku było jeszcze lepiej tzn. aby jeszcze więcej podatników, odpisało jeszcze więcej środków na organizacje pozarządowe. To przecież nic nas nie kosztuje - a ile rodzi pożytecznych dzieł!
skomentuj (0)