hd

RĘCE PRECZ OD DZIECI
29/01/2009 18:50

Jednym z „newsów” tego tygodnia (niestety bez refleksyjnie przedstawianym przez wiele mediów) były wyniki badań ośrodka CBOS "Młodzież a substancje psychoaktywne". Głoszą one, iż coraz mniej uczniów pali papierosy i zażywa narkotyki.

Zmiana jest znacząca, ponieważ w porównaniu z 2003 rokiem liczba DEKLARUJĄCYCH regularne palenie papierosów stopniała z 31 do 22 %, natomiast zażywających narkotyki z 24 do 15 %. Wg ośrodka badawczego nie zmienia się natomiast liczba spożywających alkohol. Aż 75 proc. uczniów deklaruje, że przynajmniej raz w ciągu ostatnich 30 dni piło piwo, 54 proc. - wódkę, a 29 proc. - wino.


Niestety wśród młodzieży uczęszczającej do ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych trudno szukać prawdziwych koneserów. Niewielkim zainteresowaniem wśród młodzieży cieszy się wino, a duża część młodzieży pije nie dla przyjemności ale żeby doprowadzić się do stanu upojenia alkoholowego. Spośród narkotyków najczęściej wybierana była marihuana, którą paliło 80 proc. uczniów eksperymentujących z narkotykami!


Młodzież praktycznie nie widzi problemu ze zdobyciem papierosów, piwa, wina i mocnych alkoholi. Trochę trudniej dostępne są środki nielegalne, jednak marihuana - narkotyk, po który sięga najczęściej - byłaby łatwa do zdobycia dla 45 proc. z uczniów. Pokazuje to w zasadzie całkowite lekceważenie przepisów przy sprzedaży alkoholu i papierosów (sam kiedyś zostałem zganiony przez Panią ekspedientkę „do czego się wtrącam” gdy zwróciłem uwagę że młody człowiek może nie mieć ukończonych 18 lat) oraz bezsilność policji w walce z dealerami narkotyków.

Sam nie byłem aniołem i wiem, że jak świat światem ciekawość młodego człowieka jest wielka. Ale rolą dorosłych ( w szczególności rodziców i nauczycieli) jest takie kierowanie młodym człowiekiem by nie wpadł w kłopoty, z których sobie nawet nie zdaje sprawy.
Z jednej strony dane z badań są pocieszające, ale należy pamiętać, iż są to badania deklaratywne i pokazujące tylko część rzeczywistości. Należałoby je zastawić ze statystykami młodych osób leczących się od uzależnień, danymi pedagogów etc. Niepokojący jest również fakt, iż coraz młodsze osoby sięgają po środki psychoaktywne (badania tego nie pokazują bo prowadzone było na uczniach klas ponadgimnazjalnych).

Ale informacja ta zbiegła się z dwoma pomysłami środowisk lewicowych, o których chciałbym napisać, ponieważ są bardzo niepokojące.

Pierwszy pomysł był delikatnie mówiąc chybiony. Otóż poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski, wbrew ogólnym w jego partii (SLD) przyjętym zasadom, aby narkotyki legalizować postulował, aby dopalacze powodujące podobne skutki jak narkotyki udostępnić jedynie osobom powyżej 18 roku życia, a ich sprzedaż – koncesjonować. Przyczyniło się do rozpropagowania tych niebezpiecznych substancji wśród młodzieży i oblegania sklepów z tymi substancjami. Rząd bezradnie rozkładał ręce, a różnej maści dorobkiewicze otwierali kolejne małe biznesy i dziękowali SLD za darmową kampanię reklamową, która przetoczyła się przez wszystkie media w kraju nad Wisłą. Obecnie dopalacze kupuje się masowo, bo można, a rząd nasłał kontrole na sklepiki - co nie wiele dało. Tylko poseł Dziewałtowski sprawy już nie komentuje, miejmy nadzieję, iż kolejny raz nie będzie chciał błyszczeć we fleszach kosztem zdrowia młodych ludzi. Na szczęście Tusk widzi tylko czubek własnego nosa i wyniki badań sondażowych, które podtykają mu spece od PR-u stąd decyzja o delegalizacji „złotej kury” jaka stały się dopalacze – ciekawe tylko jak długo przyjdzie nam czekać na odpowiednie przepisy. Jednak skutków tego zamieszania – nikt nie jest w stanie ocenić. Nawet jeśli sklepiki z dopalaczami zostaną zdelegalizowane – substancje będą popularne nadal wśród młodzieży na czarnym rynku – jako fajna zabawa, która przecież nie jest jeszcze narkotykiem.

Drugi pomysł jest już jawnie szkodliwy. Otóż grupa organizacji pod wspólnym hasłem „Porozumienia na rzecz upowszechniania edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole” próbuje znowu zepsuć coś co dość dobrze funkcjonuje. Dokument został sygnowany przez organizacje: Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Fundacja Dzieci Niczyje, Fundacja Promocji Zdrowia Seksualnego, Gender Studies UW, Grupa Edukatorów Seksualnych "Ponton”, Polskie Centrum Zdrowia Seksualnego, Stowarzyszenie "W stronę dziewcząt", Towarzystwo Rozwoju Rodziny i Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Odnotowano, iż obecne zajęcia pod nazwą „wychowanie do życia w rodzinie” nie są realizowane w części szkół – stad wniosek trzeba ZMIAN. Organizacje chcą aby przedmiot był powszechny i obowiązkowy, dostosowany do wieku a dostęp do wiedzy z zakresu seksualności oparty na międzynarodowych standardach praw człowieka.

Moja ulubienica profesor Magdalena Środa stwierdziła, iż „ Dzięki odpowiedniej edukacji seksualnej młodzież nauczy się panować nad swoim ciałem i potrzebami a wychowanie seksualne powinno prezentować wiedzę w określonym kontekście światopoglądowym.” Ciekawe o jakim światopoglądzie mówi Pani Środa???

Problem w tym, iż w Polsce mamy wdrożony model edukacji seksualnej (to właśnie przedmiot wychowanie do życia w rodzinie – dostępny dla uczniów szkół podstawnych klas V-VI, szkół gimnazjalnych klas I-III, i wszystkich klas szkół ponadgimnazjalnych) typu mieszanego C. Tym edukacji A – zakłada głównie wychowanie do czystości (inaczej wstrzemięźliwości, abstynencji), typ B zakłada edukację biologiczną. Wg mnie obecne programy przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie zawierają elementy obu tych typów – stąd stanowią typ C.

Przez 5 lat byłem nauczycielem wychowania do życia w rodzinie (w kilku szkołach na różnych poziomach) i jestem przekonany, iż jego obecność w szkole jest zasadna a zmiany, które powinny zostać wprowadzone nie mogą być rewolucyjne.

Okazuje się, że wybrany przez Polskę model edukacji jest o wiele skuteczniejszy niż postulowany przez środowiska lewicowe Model B-iologiczny. O tym mogą mówić „odkrywcze” badania CBOS na temat spożywania środków psychoaktywnych (bo na zajęciach również dużo mówi się profilaktyce uzależnień) ale przede wszystkim świadczą o tym medyczne statystyki chorób przenoszonych drogą płciową. Liczba przypadków kiły na 100 000 mieszkańców w 2005 roku w Polce wynosiła 0,52 tymczasem w Szwecji 2,20 a Wielkiej Brytanii 3,81. Podobne dane można zaobserwować jeśli chodzi o przypadki rzeżączki i zakażenia wirusem HIV (opracowanie broszura „Seksedukacja – polski model http://www.pro-life.pl/index.php?a=pages&id=115). W dużej części przypadków choroby weneryczne dotyczą osób młodych, nie mających stałego partnera. Nie muszę chyba tłumaczyć, iż Szwecja czy Wielka Brytania od lat serwują dzieciom i rodzicom biologiczną edukację seksualna (typu b) a Wielkiej Brytanii próbuje się forsować wprowadzenie takiej edukacji już w przedszkolu. Polski model „wychowania do życia w rodzinie” nie tylko przynosi dobre rezultaty, ale powinien być promowany w Europie jako alternatywa dla edukacji seksualnej.

W przypadku polskiego modelu edukacji zdarza się, iż rodzice, którzy nieświadomie ulegają dzieciom (wiem z doświadczenia, iż im starsze dzieci, tym miej chętniej uczestniczą w zajęciach, ale niestety nie mają wiedzy, która jest proponowana w ramach zajęć) chcącym być w domu godzinę wcześniej. Wystarczyłaby obowiązkowa obecność na świetlicy lub bibliotece jeśli dziecko nie chce chodzić a frekwencja zbliży się do 100%. Inną natomiast kategorię stanowią rodzice, którzy są świadomi i uważają, iż te zajęcia ich dziecku nie są potrzebne, iż o sprawach objętych programem tego przedmiotu chcą rozmawiać z dziećmi we własnym domu, w cztery oczy itd.. Tym rodzicom takie prawo powinno przysługiwać. A w przypadku wszystkich rodziców przydałaby się lekcja pokazowa lub dodatkowa wywiadówka poświęcona w całości temu przedmiotowi i współpracy rodziców oraz nauczyciela w nauczaniu tego przedmiotu.

Inną również sprawą jest niewystarczająca ilość przygotowanych do tego przedmiotu nauczycieli i małe zainteresowanie wydawnictw tworzeniem nowych programów, książek, zeszytów ćwiczeń i pomocy naukowych. Faktem jest że coraz większa ilość uniwersytetów otwierających kierunki „nauk o rodzinie” w całej Polsce (dzienne magisterskie oraz studia podyplomowe). Sam jestem absolwentem tego kierunku w KUL. Niestety ilość nauczycieli i pedagogów, którzy chcą uczyć tego przedmiotu jest wciąż niewystarczająca. Stąd czasem dochodzi do skandalicznego proponowania rodzicom przez dyrekcję, że może zamiast „wychowania” dodatkowa godzinka angielskiego oraz wciskania tego przedmiotu nauczycielom innych przedmiotów nie tylko do tego nieprzygotowanych, ale również źle się czujących w takiej roli.

Ponadto zajęcia, jeśli są w szkole obecne powinny być normalnie oceniane – jak każdy inny przedmiot (podobnie jak nieobowiązkowa religia jest oceniana), co zwiększyłoby motywacje uczniów do zdobywania wiedzy a nauczycielom dało narzędzie do oceniania uczniów i mobilizowania ich do pracy w czasie zajęć. Rozważyć poważnie można również wymiar godzinowy tego przedmiotu (obecnie jest to tylko ½ godziny lekcyjnej - czyli uczniowie uczą się przez jeden semestr 45 minut tygodniowo).

Jaki płynie z tych dwóch lewicowych pomysłów wniosek? Niech lepiej lewicowi aktywiści i politykierzy z dala trzymają się od wychowywania naszych dzieci a organizacje mające na uwadze dobro dzieci i młodzieży podtrzymują oraz doskonalą pomysły, które już są sprawdzone i przynoszą pozytywne efekty!

skomentuj (1)

09/01/2009 16:59

W ostatnim czasie miałem okazję obejrzeć film „Ludzkie Dzieci”(tytuł oryginału (Children of Men) w reżyserii: Alfonso Cuarona, (również jego scenariusza, na podstawie powieści, o tym samym tytule autorstwa P. D. James). Thriller fantastyczno-naukowy (nie jestem fanem podobnych gatunków) produkcji 2006 USA/GB przerósł moje oczekiwania. Choć nie chodzi mi tu o reżysera, którego nie jestem entuzjastą, ani o dobrą grę aktorów, efekty specjalne czy specyficzny typ „kręcenia” towarzyszącego głównym bohaterom, jakby „z ręki” i zdjęcia Emmanuela Lubezkiego. Chodzi mi tu o wizję, która posłużył się reżyser - aby pokazać pewną historię. Wizja ta pokazuje świat (a konkretnie Wyspy Brytyjskie) w 2027 roku – świat, w którym od 2008 roku nie rodzą się dzieci. Nikt nie wie, jakie są przyczyny, ale każdy widzi skutki. Gdy umiera najmłodszy mieszkaniec naszej planety, 18-latek hołubiony jak idol wybucha panika i chaos. Świat wygląda – delikatnie mówiąc nieciekawie. Z sklepach dostać można zestawy do „domowej” eutanazji z muzyką relaksacyjną w komplecie, sprawujący władzę żyjący w zamkniętych dzielnicach luksusu obsesyjnie grając na uczuciach ludzi i walcząc z emigrantami, którzy żyją z gettach, ludzie nie widzą nadziei – brak z nich życia. Ludzie zwracają się do Boga (co charakterystyczne tworząc sekty o charakterze apokaliptycznym) lub walczą z władzą w bojówkach ruchu oporu, która to walka raczej przypomina współczesny terroryzm. Filmowa wizja świata na myśl przywołuje beznadzieję bohatera książki „Rok 1984” George Orwella.

Oczywiście nie będę opisywał tu fabuły filmu - lepiej wszak zamiast czytać relacje samemu obejrzeć. Chcę się podzielić tylko dwiema aktualnymi refleksjami, które nasunęły mi się po obejrzeniu tego obrazu:

  1. Jak wyglądać będzie świat, który nie szanuje ludzkiego życia? To pytanie nasuwa się szczególnie po lekturze listu Biskupów „Otoczmy troską życie człowieka” odczytywanego niedawno, bo w Niedzielę Świętej Rodziny 28 XII 2008 w naszych parafiach. Dla osób, które chciałby powrócić do tej cennej lektury:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/swrodziny_16122008.html

  1. Jak bardzo nasz 2009 rok – różni się od wizji pokazanej w filmie? Gdy obserwuje relacje mediów z wojny w Izraelu i Palestynie, paraliż polityczny i gospodarczy Ukrainy, który wykorzystuje Moskwa, i w końcu najsmutniejsze: statystyki pokazujące wzrost wykonywanych zabójstw na poczętych nazywany aborcją, dochodzę do wniosku, że reżyser ukazał przejaskrawiona wizję „dziś”, a nie apokaliptyczny obraz „jutra”.

Twórcy filmu reklamują go pod hasłem „przyszłość to tylko kwestia przeszłości” – ja dodam od siebie: dlatego twórzmy teraźniejszość, twórzmy cywilizację miłości!

p.s.1

Polecam recenzję, (którą jak wszystkie recenzję warto przeczytać dopiero po obejrzeniu filmu J )

http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=22888&sekcja=recenzja&ri=3577

p.s. 2

dla zainteresowanych sytuacją w Lidze Polskich Rodzin w naszym regionie polecam:

- wywiad w Radiu Olsztyn:

http://www.ro.com.pl/article/posluchaj/wywiady_w_radiu_olsztyn/article.php/

id_item_tree/e11fdedf0f48fc4a86aaeee2f887d80c/id_art/7716e36f8db48f777c219e018976a13d

- informacja ze strony oficjalnej LPR:

www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=6625&dz=kraj&x=3&pocz=0&gr=

skomentuj (2)
ksiega gosci

archiwum
Sierpień 2010
Lipiec 2010
Kwiecień 2010
Marzec 2010
Grudzień 2009
Listopad 2009
Pazdziernik 2009
Sierpień 2009
Lipiec 2009
Maj 2009
Kwiecień 2009
Marzec 2009
Luty 2009
Styczeń 2009
Grudzień 2008
Listopad 2008
Pazdziernik 2008
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
stopka