Polscy Euro posłowie dali straszną plamę – oczywiście nie wszyscy - głownie te osoby należące do frakcji obecnie korkującej Warszawę. Chłopaki tak się zapędzili, że nie zauważyli nad czym głosują. Polskie środowiska kombatanckie są oburzone ponieważ chodzi o osobę Rotmistrza Witolda Pileckiego, który miał być jedną z postaci w panteonie Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. W całej Unii bowiem dzień 25 maja będzie poświęcony bohaterom walczącym z totalitaryzmem.
http://www.fronda.pl/news/czytaj/polscy_europarlamentarzysci_przestraszyli_sie_pileckiego
Naszym europosłom jednak rączka poleciała na guzik – cóż w stadzie raźniej tylko nie zawsze widać dokąd stado pędzi – czasem człowiek się orientuje dopiero jak leci w przepaść, że to nie ten kierunek, który powinien obrać.
Ale przy tej okazji chciałem napisać o innej istotnej rzeczy. To jest coś, co w Polsce w ogóle nie istnieje a co zwykliśmy nazywać “polityka historyczną”. O jej znaczeniu uświadomiłem sobie dobitnie oglądając ciekawy film dokumentalny pod frapującym tytułem “Auto Hitlera”. Film (produkcji brytyjskiej) przedstawia historię najbardziej popularnego w dziejach ludzkości autka. Autko to ma wyjątkową i szczególną historię. Pierwszym bowiem jego promotorem był Adolf Hitler. Auto miało być przeznaczonych “dla wszystkich” – taki nasz socjalistyczny maluch a jego produkcja ruszyła już w czasie wojny co do dziś jest szczególnie nie miłym faktem wymazywanym z historii fabryki i całej marki, podobnie jak wpływ pierwszego promotora na rozwój tego znakomitego produktu. Jest to bowiem marka bardzo popularna: Volkswagen, model popularnie nazywany garbusem.
Przy jego produkcji pracowali przymusowi robotnicy z Polski Holandii i innych krajów. Dziś o tym wszystkim VW wolałby zapomnieć, a spece od PR-u od lat powojennych pracowali jak zdjąć odium z auta Hitlera. I udało się: garbus bardziej niż z Hitlerem kojarzy dziś się z ruchem pacyfistycznym, hipisami etc.. Przemiłe autko uświadomiło mi jednocześnie, iż ten drobny szczegół był nie tylko próbą wypromowania dobrej marki i ekonomicznego hitu ale konsekwentną polityką Niemiec. Polityka historyczna Niemiec jest dobrze zorganizowana i spójna. Wszelkie jej przejawy od garbusa początwszy, poprzez niemieckich wypędzonych aż po “polskie” obozy pracy mają konsekwetnie pozbawiać odpowiedzialności Niemców za to co wydarzyło się w trakcie II Wojny Światowej. Swoje własne dobrze zorganizowane i funcjonujące "polityki" prowadzi większość państw (mniej lub bardziej agresywnie), iż nadmienię tu Francję, Izrael czy Rosję.
Próżno jednak szukać takiej spójnej koncepcji w Polsce. Dopiero od niedawna mamy możliwość obejrzenia takich filmów jak: “Popiełuszko”, “Generał Nil”, “Katyń” ale postanie kilku choćby najlepszych filmów to jeszcze nie jest polityka pamięci na jaką Polska i ludzie oddający życie za Polskę zasługują. Nie mam wątpliwości, iż za rządów PO-PSL nie doczekamy się kompleksowych rozwiązań choć to paradoksalnie właśnie ten rząd miałby największe szanse aby nadać ton i kształt polskiej polityki historycznej - choćby poprzez obchody kilku zbliżających się rocznic w tym 70 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej.
Z okazji Świąt Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa
przyjmijcie najlepsze życzenia dla Was i całych waszych rodzin.
Niech Chrystus Zmartwychwstały przynosi nam radość i nadzieję.

Niedawno media informowały o planach brytyjskiego rządu, który podjął decyzję o przejściu na otwarte oprogramowanie. Spodziewa się on nie tylko znacznego ograniczenia kosztów, ale także poprawy jakości infrastruktury IT. Brytyjski rząd uznał bowiem, że oferuje ono dużo możliwości, a do tego nie generuje dodatkowych kosztów.
Tom Watson, odpowiedzialny za "zaangażowanie cyfrowe" w angielskim rządzie, powiedział, że otwarte oprogramowanie będzie konkurować z Windowsem, ale będzie instalowane tam, gdzie dostarczy najlepszą jakość w porównaniu z ceną - informuje BBC News.
Firmy z branży otwartego oprogramowania dowodzą, że brytyjski rząd mógłby zaoszczędzić nawet 600 milionów funtów rocznie dzięki porzuceniu komercyjnego oprogramowania. Jest to niebagatelna kwota, zwłaszcza w sytuacji, gdy liczy się każdy wydany pens. Simon Phipps z Sun Microsystems dowodzi, że decyzja rządu w Londynie jest poważnym krokiem w kierunku przestawiania się instytucji państwowych na darmowe oprogramowanie.
W Polsce jedno z największych doświadczeń we wdrażaniu otwartego opragramowania posiadają organizacje pozarządowe (nie licząc całej rzeszy zapalonych informatyków - entuzjastów również zrzeszonych lub wspierających organizacje pozarządowe). Czy będą one potrafiły przekonać instytucje publiczne o zaletach otwartego oprogramowania? Czy jest to dobra szansa na rozwój organizacji pozarządowych (szkolenia, obsługa, usługi, promocja narzędzi opartych na otwartym oprogramowaniu)? Na razie mamy interesujący serwis dla organizacji pozarządowych http://nt.ngo.pl/ . Czy również polskie samarządy i rząd będą chciały dostrzec tą szansę?
p.s. dla zainteresowanych zainstalowaniem otwartego oprogramowania na swoim komputerze:
